KORFOWE ARABIANS
Polska Prasa - Polish Press



07.05.1998

Araby
Pestka na podwórku

Konie wyżywają się sportowo w rajdach długodystansowych, dyscyplinie, która na Zachodzie cieszy się od lat rosnącą popularnością.

- Mój Klinton lubi seks - śmieje się Joanna Grootings. Klinton różni się od prezydenta Stanów Zjednoczonych nie tylko pisownią - Cliinntonn - ale także wiekiem i wyglądem. Jest pięknym, pięcioletnim koniem czystej krwi arabskiej. Ma już za sobą udział w wyścigach konnych na Służewcu, gdzie wygrał jedną gonitwę. Teraz zajmuje się tym, co ogiery lubią najbardziej, czyli kryciem klaczy.

Pisownię imienia wymyślono podczas rejestrowania konia w Księdze Stadnej, chodziło o uniknięcie ewentualnych protestów dyplomatycznych. Choć obawa była raczej na wyrost. Po najlepszych wyścigowych torach świata biega obecnie ogier pełnej krwi angielskiej o imieniu Piłsudski, a kilka lat wcześniej bardzo dobrze zapowiadał się Wałęsa. Żadnych politycznych obaw nie wzbudziło również imię Gorbi, nadane młodej klaczy.

Araby opanowały całe gospodarstwo.

Tym samym co Cliinntonn zajmuje się również jego kolega z boksu vis-a-vis Dekor. Nie wygląda zbyt okazale. Mówiąc szczerze, jest końskim kurduplem. Toteż dawno temu przezwany został Karlikiem. Ambitny niczym pan Wołodyjowski - "jak się ludzie nie będą ciebie bali, to się będą z ciebie śmiali" - rychło pokazał, że mizerny wygląd o niczym nie świadczy. Najpierw pobił rekord służewieckiego toru na dystansie 1600 metrów, póˇniej zaś, w 1996 roku, jako pierwszy po wojnie koń pochodzący z prywatnej hodowli wygrał arabskie Derby. Zatkał gęby złośliwcom, którzy od tamtej pory nazywają go z szacunkiem i respektem Karlem Wielkim bądˇ nawet Królem Karolem. Król dochował się właśnie pierwszego potomka. Carnaval Ibn Dekor (po polsku: Karnawał, syn Dekora) swoje imię zawdzięcza temu, iż zdążył przyjść na świat przed tegorocznymi ostatkami.

Od Miśki do Alidady

Z koniem po raz pierwszy Joanna Grootings zetknęła się w dzieciństwie, podczas wakacji spędzanych na wsi u dziadków w małej wiosce Korfowe na skraju Puszczy Kampinoskiej. Klacz Miśka, rasy "pociągowej", była prawie członkiem rodziny.

Kiedy po studiach i pracy w Wiedniu pani Joanna wraz z holenderskim mężem Peterem wróciła do Polski, zdecydowała się osiąść na gospodarstwie dziadków. Posiadanie konia na wsi wydawało się czymś naturalnym, kupili więc od rolnika Alidadę. Była to klacz arabska, wysterylizowana. Tylko takie araby, jako nie nadające się do hodowli "odpady", trafiały wówczas w ręce prywatne. Na hodowlę koni arabskich do początku lat dziewięćdziesiątych miały praktycznie monopol stadniny państwowe. Babcia Joanny Leokadia, gdy zobaczyła pierwszy raz Alidadę na podwórku, zdziwiła się głośno: - To ma być koń?! To raczej kot albo jakaś pestka...

To są konie, których nie można przekupić ani złamać - mówi Joanna Grooting.

Niezaprzeczalny urok i uroda klaczy sprawiły jednak, że wkrótce cała rodzina stwierdziła, iż jeśli koń, to tylko arabski. Jeszcze lepiej zaś kilka koni arabskich. - Bo tylko one mają prawdziwy charakter. To są konie, których nie można przekupić ani złamać - mówi Joanna Grootings. - A poza tym idealnie pasują do tutejszych warunków glebowych.

Gospodarstwo Korfowe to ziemia V i VI klasy, swą jałowością przypominająca pustynne piaski. Dziś są tu głównie padoki i wybiegi.

Alidady nie ma już w Korfowym. Została sprzedana do Włoch, gdzie "uczy" dzieci jazdy konnej. Na jej miejscu jest dziś przeszło trzydzieści klaczy i ogierów. Araby opanowały gospodarstwo całkowicie. Ich kolorowe fotografie wiszą nawet w toalecie. Gwoli ścisłości trzeba dodać, że w gospodarstwie zamieszkuje jeszcze kilka kotów i psów, reprezentujących w sumie kilkadziesiąt dokładnie pomieszanych ras.

Długi dystans

Rasowe konie z Korfowego w ciągu czterech lat startów sporo zwojowały na służewieckich torach. Od dwóch lat jednak nie biorą udziału w wyścigach. - Do treningu oddawałam konie, a dostawałam z powrotem mięso - wyjaśnia swoją decyzję pani Joanna, niechętnie wspominając wyścigowy epizod. Jej konie wyżywają się dziś sportowo w rajdach długodystansowych, dyscyplinie, która na Zachodzie cieszy się od lat rosnącą popularnością, a powoli toruje sobie drogę w Polsce. Pokonywanie wielokilometrowych tras terenowych jest niewątpliwie bardziej interesujące zarówno dla jeˇdˇca, jak i wierzchowca, niż bieganie galopem w kółko po torze.

W końcu maja odbędzie się w Korfowym plener artystyczny pod hasłem "Koń, jaki jest...". Na czerwiec państwo Grootings planują otwarcie w pobliskim Lesznie Centrum Dokumentacji i Promocji Konia Arabskiego. Ma być tam klub, bar, sala konferencyjna, wystawy fotografii i obrazów, redakcja "Kuriera Arabskiego", skomputeryzowane archiwum, biblioteka i pokój gościnny.

Koń arabski coraz częściej bywa tematem rozpraw naukowych. Kilku magistrantów gościło już w Korfowym, zbierając materiały do prac dyplomowych.

PAWEŁ TOMCZYK
ZDJĘCIA JAKUB OSTAŁOWSKI